Historia Dominiki – wzloty i upadki przy odchudzaniu

Historia Dominiki - wzloty i upadki przy odchudzaniu

Historia nadesłana przez Dominikę, czyli jej wzloty i upadki przy odchudzaniu.

Moja droga w odchudzaniu jest ciężka, pełna zakrętów i różnych pułapek.

Odchudzać zaczęłam się w liceum, kiedy mój wygląd zaczął mi przeszkadzać. Startowałam z wagą 69kg przy wzroście 176cm. Jakoś nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na to, co jem, wiedziałam, że jest tego sporo, pomarudziłam coś czasem, że wyglądam źle, ale nic z tym nie robiłam.

Gdy postanowiłam coś zmienić, to poznałam, jak cudowna jest aktywność fizyczna. Uświadomiła mi pierwsza wizyta na siłowni w szkole, więc zaczęłam o tym więcej czytać, ćwiczyć.

Ze swojego jadłospisu wykluczyłam jedynie słodycze, chociaż czasem zdarzyło mi się zjeść ciastko może dwa, a nawet czasem całą paczkę. Nie liczyłam przy tym kalorii, po prostu sobie ćwiczyłam.

W międzyczasie kolega w szkole pokazał mi apke, w której się wszystko zapisywało, która pokazywała mi ile mam jeść. Uzależniłam się od niej. Odkryłam filmiki z mel-b, ale waga ciągle stała. Następnie przeszłam na dietę baletnicy, gdzie schudłam ok. 7kg. Szkoda, że to była sama woda i mięśnie. Na tej diecie mało co ćwiczyłam, bo nie byłam w stanie. Dzień pod zakończeniu diety baletnicy zaczęłam się obżerać. Waga jak to bywa w takich przypadkach trochę wzrosła.

Następnie przeszłam na dietę Kopenhaską, gdzie schudłam 4kg, ale wytrzymałam tylko tydzień. Co ja bym dała, żeby wiedzieć, że to tylko woda, która wróciła i przy kolejnych dietach sobie poszła.

Obżerałam i stosowałam różne diety na zmianę, tak ciągnęło się to do drugiej klasy liceum. Przy takiej już totalnej załamce zaczęłam czytać strony, blogi, fora pro ana. We wrześniu zostałam motylkiem. Moim celem było 48kg. Na zmianę głodówki i obżeranie się i mordercze treningi, które trwały nawet 2-3h. Byłam już tak zdesperowana, że nauczyłam się wymiotować. Przestałam zwracać uwagę na to, czy chudnę, czy nie, po prostu głodziłam się, jadłam, wymiotowałam. W grę wchodziły jeszcze herbatki i tabletki przeczyszczające. To był istny koszmar. To wszystko trwało do kwietnia tego roku. Schudłam 17kg.

We wrześniu 2015 było 72 a w kwietniu br., waga pokazywała 54-55.

W połowie kwietnia postanowiłam wreszcie z tym skończyć, ale nie potrafiłam. W maju wzięłam się porządnie za siebie. Zaczęłam jeść stopniowo (1000kcal i zwiększałam), uczyłam się tego od nowa. Było ciężko, wzloty i upadki. Cały czas. Jadłam zdrowo, nieprzetworzone jedzenie, co doprowadziło mnie trochę do kolejnej obsesji mianowicie do ortoreksji. Wykluczyłam całkowicie mięso (to już w sumie od lutego br.) chleb, słodycze, żółty ser i inne śmieci. Ćwiczyłam i ćwiczę nadal. W lipcu było 60kg. Czułam się wtedy ze sobą dobrze. Teraz moją stałą wagą jest 62kg.

 

Historia Dominiki - wzloty i upadki przy odchudzaniu

Historia Dominiki - wzloty i upadki przy odchudzaniu

Obecnie jem zdrowo, ale oczywiście czasem wpadnie coś, co nie powinno. Jem 2000kcal na dobę. Robię dwa małe treningi – rano i wieczorem i większy po południu. Chcę teraz przejść na dietę 1800kcal i zrzucić kolejne 4kg.

Na koniec chce dodać tylko tyle, że żałuję, że zaczęłam odchudzanie, niewiele o tym wiedząc. Wyniszczyłam organizm i ciężko było mi go odbudować.

 

3 komentarze

  • Karolina Szcześniak

    Wow 😱 życzę aby udało ci się odbudować swoje ciało 😉 chociaż moim zdaniem (jak widzę zdjęcia) jest już wszystko okej .

     
  • Dominika

    Jeszcze pracuje nad sobą, niestety ślady bulimii zostaną ze mną do końca życia, znowu mam nawroty tego dziadostwa, teraz bardziej kompulsywnego objadania się, ale walczę z tym jak tylko mogę
    Dlatego opisałam swoją historię po to by pokazać że odchudzanie powinno zacząć się z głową i na początku sporo o tym poczytać żeby nie zrobić sobie krzywdy, mogłam ubrać to w ładniejsze słowa. I nie dawać jednej fotki. Trochę nie spodziewałam się tego że moja historia zostanie udostępniona 😀

     
    • mojadieta.pl

      To pierwsza historia, która została nam przesłana, jednak nie ostatnia. Już niedługo na portalu pojawi się kolejna relacja z odchudzania naszej czytelniczki. Oczywiście liczmy na informacje od ciebie Dominika, jak z czasem będą przebiegały twoje wzloty i upadki, jak to ładnie określiłaś, ale liczmy że będzie wszystko szło już w tym DOBRYM kierunku.

       

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *